Kształtuję serce według wskazań św. Józefa Sebastiana Pelczara

78

Józef Sebastian Pelczar urodził się 17 stycznia 1842 r. w miejscowości Korczyna koło Krosna. Jego rodzice, Maria i Wojciech, byli ludźmi bardzo pobożnymi i pracowitymi. Józio był chłopcem bardzo pogodnym i radosnym, skorym do płatania figlów. Nie różnił się z pozoru od kolegów. Wspólnie z nimi bawił się, biegał po łąkach, łowił ryby, angażował się w różne zabawy. Był lubiany przez rówieśników. Od najmłodszych lat bardzo kochał Boga. Pamiętał o codziennej modlitwie. Często przystępował do spowiedzi świętej, co pomagało mu w kształtowaniu serca na wzór Jezusa. Przed każdą ważną i trudną sprawą czynił znak krzyża. Kiedy został ministrantem, gorliwie pełnił tę służbę. Bardzo kochał Matkę Bożą. Jako dziecko zanotował w swoim dzienniczku zadziwiający sen, w którym Maryja, wyciągając do niego ręce, chciała go pociągnąć do siebie. Jak sam wyznał, to wydarzenie miało ogromny wpływ na jego więź z Matką Bożą i kult Maryjny w jego życiu. To właśnie Ona była dla niego wzorem świętości i kształtowania serca na wzór Jezusa.

Józio bardzo kochał rodziców i był im posłuszny. Nawet jeśli nie zgadzał się z ich zdaniem, nie pyskował i nie obrażał się, tylko spokojnie wyjaśniał swoje. Miał też wady: był skłonny do egoizmu, próżności i lekkomyślności. Pewnego razu kręcił się podczas Mszy Świętej i przeszkadzał innym w modlitwie. Mama, chcąc go zająć, dała mu i kawałek bułki, mówiąc: „A zjedz z Panem Bogiem, bo już nie mogę z tobą wytrzymać!”. Józio miał wtedy odpowiedzieć: „Nie z Panem Bogiem, Józio zje sam”.

Jako 10-letni chłopiec został wysłany do szkoły w Rzeszowie, gdzie panowała surowa dyscyplina. Początkowo miał problemy z nauką, ale dzięki pracowitości i wytrwałości, został jednym z najlepszych uczniów w szkole. W wolnych chwilach odwiedzał rodziców i pomagał im w pracach polowych. Codziennie uczestniczył we Mszy Świętej, służąc jako ministrant. W czasie jednej z rozmów z katechetą wspomniał, że chce zostać wielkim człowiekiem. Postanowił zostać księdzem. Wstąpił do seminarium duchownego w Przemyślu i tam został wyświęcony na kapłana. Był bardzo lubiany przez wiernych, poświęcał im wiele czasu. Rok po święceniach został wysłany na studia do Rzymu, gdzie bardzo szybko dzięki swej pilności uzyskał dwa doktoraty. Po powrocie pracował jako profesor w seminarium, a potem na uniwersytecie w Krakowie. Studenci otaczali go sympatią i szacunkiem. Był człowiekiem wielkiego miłosierdzia. Dostrzegał potrzeby biednych i potrzebujących, organizował dla nich pomoc. Sam żył skromnie. Zaoszczędzone pieniądze przeznaczał na pomoc potrzebującym. Jego dobroć przejawiała się też we wspieraniu kuchni dla studentów, opiece nad chorymi, pozbawionymi pracy, trosce o dziewczęta potrzebujące pomocy moralnej. Jako biskup zapraszał do swego stołu prostych ludzi ze wsi i z nimi rozmawiał. Siłę do codziennej posługi czerpał z modlitwy, Eucharystii i jak twierdzą świadkowie jego życia, z wielogodzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Jako biskup zalecał wiernym nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusowego, praktykę pierwszych piątków. Zmarł 28 marca 1924 r. zostawiając po sobie wspaniałe i piękne dzieło – książkę „Życie duchowe”, w której zawarł cenne wskazówki dla naszego codziennego życia. Ich zastosowanie pomoże nam i naszym bliźnim w kształtowaniu serc na wzór Serca Jezusowego.

Zobaczcie, jak wierny w dążeniu do świętości był Józef Sebastian Pelczar. Nie szukał wzoru życia w podręcznikach szkolnych, w czasopismach czy w mediach. Szukał go w Sercu Tego, który nas ukochał do końca. Dzięki wpatrywaniu się w Serce Jezusa sam osiągnął świętość i nam dał gotowe wskazówki do życia chrześcijańskiego, z których powinniśmy chętnie korzystać i je stosować. Dzięki nim będziemy kształtowali serca swoje i innych na wzór Serca Jezusa.