Bóg jest dla mnie najważniejszy jak dla bł. Karoliny Kózkówny

42
Zerwany Kłos

Dom rodzinny i środowisko, w którym żyła.
Karolina Kózka urodziła się 2 sierpnia 1898 roku we wsi Wał-Ruda. Jej rodzice, Jan i Maria, mieli jedenaścioro dzieci, ona była czwarta z kolei. Ochrzczona została w kościele parafialnym w Radłowie. Życie Karoliny było zwyczajne i proste, ale przepojone miłością Boga. Często powtarzała: „Aby nas Jezus kochał i abyśmy Jezusa kochali”. Kózkowie mieszkali w drewnianym domu z jedną izbą mieszkalną. Codzienne życie wypełniała im ciężka praca. Dzieci wstawały rano o godz. 5.00, po odmówieniu pacierza wspólnie z rodzicami zasiadały do śniadania, po czym wszyscy rozchodzili się do swoich zajęć – szkoły i gospodarstwa. Po południu odmawiali anioł Pański i jedli razem obiad. Każdy posiłek zaczynali od modlitwy. Potem znowu praca i codzienne obowiązki. Cała rodzina codziennie wspólnie odmawiała różaniec. Pomimo iż kościół był oddalony od ich domu 7 km, to codziennie ktoś z rodziny był obecny na Mszy Świętej. W wolnych chwilach śpiewali pieśni religijne i patriotyczne. W domu błogosławionej w niedziele i święta zbierali się ludzie na wspólną modlitwę i czytanie prasy katolickiej. Ich dom nazwano nawet Betlejemką. Karolina pomagała rodzicom i sąsiadom, głównie w pracach polowych, służyła rodzeństwu, między innymi szyjąc ubrania. Rodzeństwo wspomina, że nigdy nie wyrządziła im przykrości, a kiedy któreś z nich zachorowało opiekowała się nim troskliwie. Była dziewczyną pogodną, wesołą, opanowaną i poważną. Ksiądz proboszcz nigdy nie słyszał o niej złego słowa.

Nauka w szkole i działalność apostolska.
Karolina uczyła się w wiejskiej czteroklasowej szkole, gdzie nauka trwała sześć lat. Po jej zakończeniu chodziła jeszcze do klasy uzupełniającej, trzy razy w tygodniu. Była wzorową uczennicą. Szczególnie lubiła religię. Koleżanki ze szkoły chętnie z nią przebywały, bo była zawsze szczera, pogodna i serdeczna. Dzieliła się chlebem, którego sama nie miała za wiele. Udzielała życzliwych napomnień. Jej apostolska działalności przejawiała się w przynależności do grup parafialnych, takich jak: Żywy Różaniec, Apostolstwo Modlitwy, Bractwo Wstrzemięźliwości. Karolina czytała Pismo Święte, życiorysy świętych, książki i pisma religijne. Miała dużą wiedzę na temat prawd wiary. Czerpała ją od swojego wujka Franciszka, brata matki. Wspólnie z nim ożywiała życie religijne wioski. Podczas lekcji religii i kazań była zawsze skupiona. Bardzo często przychodzili do niej ludzie ze wsi, którym wyjaśniała prawdy Boże. Sam ksiądz proboszcz, Władysław Mendrala, lubił z nią rozmawiać na tematy religijne. Pomagała mu w organizowaniu życia parafialnego. Jak sam powiedział, była jego prawą ręką. Karolina wykorzystywała zdobytą wiedzę religijną – katechizowała biedne dzieci ze wsi, uczyła je katechizmu, pożyczała im książki o świętych. Ludzie nazywali ją „aniołem”, „pierwszą duszą do nieba”, „najpobożniejszą dziewczyną w parafii”. Jej codzienne życie potwierdza te określenia. Gorliwie uczestniczyła we Mszy Świętej, długo adorowała Pana Jezusa w tabernakulum. Czciła serce Pana Jezusa, wynagradzając Mu Komunią Świętą w pierwsze piątki miesiąca. Kochała też Maryję, codziennie odmawiała różaniec. Modlitwa sprawiała jej wiele radości.

Wybuch wojny – opis wydarzeń 18 listopada 1914 r.
Wybuchła I wojna światowa. Wojska rosyjskie znalazły się na ziemiach zaboru austriackiego i bardzo szybko posuwały się na zachód. Na początku listopada pojawiły się już w okolicach Tarnowa, który zajęły. Mieszkańców wioski, w której mieszkała Karolina, ogarnął strach. We wsi zostało niewielu mężczyzn, większość kobiet i dzieci. Dnia 18 listopada Karolina Kózkówna chciała pójść do kościoła, ale mama nie pozwoliła jej, bo się o nią bała. Stwierdziła, że w domu będzie bezpieczniejsza. Około godziny 9.00 nieoczekiwanie wszedł do domu żołnierz rosyjski. Kazał się ubrać Karolinie i jej ojcu. Powiedział, że idą do komendanta, a dziewczyna wskaże im drogę. Po opuszczeniu domu żołdak rozkazał im iść w stronę lasu. Nie pomogły żadne tłumaczenia i protesty z ich strony. Gdy doszli do lasu, oprawca przystawiając karabin do skroni ojca, kazał mu wracać do domu. Ojciec prosił, że on dalej pójdzie, a dziecko niech wraca do domu. Prośby na nic się zdały, wręcz rozzłościły żołnierza, sterroryzowany Kózka zawrócił do domu. Zdarzenie to widziało dwóch świadków, którzy powiadomili proboszcza. Karolina została sama i mogła liczyć tylko na siebie. Wiedziała, co jej grozi. Postanowiła walczyć o swoją godność i życie. Obrona czystości stała się teraz cenniejsza niż życie. Wyrwała się żołnierzowi i zaczęła uciekać, miała nadzieję, że zgubi go na bagnach. Niestety, rozwścieczony żołnierz dogonił ją i zadał jej liczne rany cięte. Boha-terska dziewczyna wolała raczej umrzeć niż w jakikolwiek sposób obrazić Boga i uchybić tak bardzo przez nią umiłowanej cnocie czystości. Gdy dziewczyna nie wróciła do domu, rozpoczęto poszukiwania. Jej ciało znaleziono dopiero po dwóch tygodniach. Karolina zawsze była posłuszna Bogu we wszystkich okolicznościach życia i nawet w takiej chwili nie chciała zgrzeszyć, wybierając śmierć jako najwyższe świadectwo miłości Boga.

Kult i proces beatyfikacyjny
Karolina została pochowana 6 grudnia 1914 r. na cmentarzu grzebalnym, gdzie postawiono figurę Najświętszej Maryi Niepokalanej. Jej pogrzeb był pierwszym przejawem jej kultu. Mimo wojny przybyły ponad 3 tysiące ludzi. W całej okolicy panowało głębokie przeświadczenie o świętości jej życia i heroicznej obronie czystości. Po trzech latach jej zwłoki przeniesiono na cmentarz przykościelny i umieszczono je w metalowej trumnie w grobowcu. Na pomniku umieszczono m.in. słowa: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Proces beatyfikacyjny odkładany był z roku na rok. Powodem była wojna i trudne czasy powojenne. W końcu jednak został rozpoczęty. Prowadził go biskup Jerzy Ablewicz. Dnia 10 czerwca 1987 r. podczas Mszy Świętej na tarnowskich Błoniach, Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił Karolinę Kózkę błogosławioną.

Szesnastoletnia Karolina uczy, że zawsze w naszym życiu najważniejszy powinien być Bóg i Jego sprawy. Taka młoda osoba miała świadomość, że nieistotne jest, co myśli o nas świat; ważne jest, kim jesteśmy w oczach Bożych i co dla Niego czynimy. Ważne jest, jakie miejsce Bóg zajmuje w naszym życiu. Święty Augustyn powiedział: „Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu w twoim życiu, to wszystko jest na właściwym miejscu, ale jeśli Bóg nie jest na pierwszym miejscu w twoim systemie wartości, to w twoim życiu jest bałagan”