Jestem posłuszny Bogu jak św. o. Pio

44

Ojciec Pio urodził się 25 maja 1887 r. na południu Włoch w Pietrelcinie. Był dzieckiem milczącym i nieśmiałym. Lubił przebywać sam i modlić się. Chcąc się uczyć, wstąpił do zakonu kapucynów, w którym spędził prawie całe życie.

Wyróżniał się spośród nowicjuszy doskonałym wypełnianiem reguły zakonnej, pobożnością, a zarazem delikatnością i miłym usposobieniem. Podczas wojny został wezwany do wojska, ale jak podają źródła w ogóle się do tego nie nadawał. Był niezręczny, nie umiał posługiwać się bronią. Jednak jego przełożeni byli pod wrażeniem jego łagodności, pokory i posłuszeństwa – wyznaczali mu najniewdzięczniejsze zajęcia (wartownik, sprzątacz, „zapchajdziura”, „do wszystkiego”). Wszystkie zajęcia spełniał wzorowo z miłości do Jezusa. W dniu 27 stycznia 1907 r. brat Pio złożył śluby wieczyste na całe życie i przyjął na siebie obowiązek praktykowania posłuszeństwa. We wszystkim był posłuszny rozkazom przełożonych, także wtedy, gdy było to trudne. Często lubił powtarzać: „Jestem synem posłuszeństwa. Posłuszny nigdy się nie myli. Nie można podobać się Bogu i uświęcać się, nie będąc posłusznym”. Na odprawiane przez niego Msze Święte, przychodziły tłumy wiernych. Podobnie było z udzielaniem przez niego sakramentu pokuty. Spowiadał po kilkanaście godzin dziennie. Widział ludzkie sumienia jakby od środka. Miał dar jasnowidzenia. Podpowiadał grzechy. Wielu grzeszników nawróciło się dzięki niemu. W roku 1967 wyspowiadał 10 tys. mężczyzn i 15 tys. kobiet, mimo iż był chory i wyczerpany. Sława Ojca rosła bardzo szybko. Mówiono, że jest świętym. Skromny zakonnik nie chciał tego. Unikał rozgłosu, nie chciał się nawet dać fotografować. Uczynił to tylko na wyraźne polecenie przełożonych, którym był bezgranicznie posłuszny (chodziło o stygmaty na dłoniach). Wierni chcieli się go dotknąć bądź oderwać kawałek jego habitu, który potem całowali jako relikwie. Cała ta sytuacja sprawiła, że przełożeni zaczęli surowo postępować z nim i dziennikarzami, którzy najczęściej szukali sensacji.

Zainteresowanie jego postacią wzrosło jeszcze bardziej, kiedy otrzymał od Pana stygmaty. Nie chciał ich. Prosił nawet Boga, żeby mu ich nie dawał, deklarował, że będzie cierpiał, ale niech one zniknął z jego ciała. Wola Boża była jednak inna. Bóg chciał, aby je miał do końca życia, a ponieważ był Bogu posłuszny, nie miał innego wyjścia – zgodził się z wolą Bożą. Kolejne przykre doświadczenia potwierdzają jego bezgraniczne posłuszeństwo. W czerwcu 1922 r. jego działalność kapłańska została ograniczona. Nie mógł odprawiać Mszy Świętej publicznie, ale w różnych godzinach, aby nie udzielał błogosławieństwa wiernym i nie pokazywał stygmatów. Zakazano mu odpisywania na listy, nie mógł spowiadać i chciano go przenieść do innego klasztoru. Cała ta sytuacja sprawiła mu wiele cierpienia i bólu. Mimo to deklarował posłuszeństwo wobec przełożonych, mówiąc, że ich głos jest dla niego głosem samego Boga i chce być im wierny aż do samej śmierci. Powiedział, że z Bożą pomocą podporządkuje się nawet najcięższym poleceniom przełożonych. Potwierdzeniem tego posłuszeństwa był napisany przez niego list do burmistrza miasta z prośbą o uspokojenie mieszkańców i przekonanie ich, by się nie buntowali przeciw decyzjom przełożonych zakonu. Ojciec Pio na temat posłuszeństwa nie dyskutował. Gdy przełożony wydawał polecenia, słuchał i dla niego sprawa była skończona. Był on również posłuszny i uległy Stolicy Apostolskiej, wszystkim jej nakazom i zaleceniom. Zakazano mu rozdawania obrazków z napisami lub autografami, pamiątek osobistego użytku oraz pokazywania stygmatów na rękach. Od tej pory musiał je nawet zakrywać.

Oprócz wyżej wymienionych zarządzeń jedno było najcięższe. Ojciec Pio został pozbawiony prawa do sprawowania wszystkich funkcji kapłańskich z wyjątkiem odprawiania Mszy Świętej (wyłącznie prywatnie w kaplicy klasztornej, bez uczestnictwa jakiejkolwiek osoby). Gdy o. Pio usłyszał odczytany mu dekret powiedział: „Niech się dzieje wola Boża”. Po czym udał się na modlitwę. U Chrystusa Ukrzyżowanego szukał mocy do wypełnienia tak ukazanej mu woli Bożej i do dostosowania się do wyroków Bożej mądrości. Posłuszeństwo łączył z modlitwą. Ona dawała mu siłę w chwilach samotności i cierpienia. Przeżywał duchowe udręki, znał je tylko jego spowiednik. Czuł się czasem przegrany, zagubiony pozbawiony wszelkiej pociechy. Jeśli trwał to tylko dzięki posłuszeństwu.

Posłuszeństwo zakonnika pokazuje jeszcze jeden fakt z jego życia. Sprawa dotyczyła operacji przepukliny. Ojciec Pio zażyczył sobie, żeby być operowanym bez żadnego usypiania. Doktor natychmiast się sprzeciwił. Nic jednak nie przekonało o. Pio. Obiecał ponadto, że w czasie operacji nie wykona żadnego ruchu. Nie chciał bowiem, zgodnie z zaleceniami Watykanu, by zbadano jego krwawiące rany, które wzbudzały wielkie zainteresowanie lekarzy.

Skromny zakonnik z San Giovanii Rotondo naśladował swego Mistrza. W Jezusie Chry- stusie posłusznym Ojcu dostrzegał przykład swego posłuszeństwa. Święty Paweł napisał o Jezusie: „Uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2,8).

W życiu o. Pio wybrzmiewają też słowa wypowiedziane przez Jezusa w Ogrodzie Oliwnym: „Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty” (Mt 26,39b), „niech się stanie wola Twoja” (Mt 26,42b). Jezus był posłuszny Ojcu Niebieskiemu, Piłatowi, katom. Posłuszny zawsze i wszędzie. Źródłem tegoż posłuszeństwa była wola Pana Boga. Środkiem do jego praktykowania – krzyż, a wypełnieniem – miłość.

Na podstawie: Irena Burchacka, O. Pio Stygmatyk – Mistyk – Cudotworca, Warszawa 1998. Czesław Ryszka, Winnica Padre Pio, Bytom 2000; Czesław Ryszka, Alfabet Ojca Pio, Częstochowa 2009, s. 113-114; http://www.kapucyni.ofm.pl/opio/posluszenstwo.html

MSZA ŚWIĘTA Ojca Pio (ostatnia) – Nieustannie Koncentruj Swoje Jestestwo Na Wielkości Tej Tajemnicy

W wolnej chwili można poświęcić wieczór i zobaczyć film…