Św. Wojciech – gorliwy apostoł

41

Na dzisiejszej lekcji poznamy człowieka, który przez swoją postawę i gorliwość apostolską nawrócił wielu pogan i został świętym. Mowa oczywiście o św. Wojciechu, biskupie i męczenniku.

Wojciech urodził się ok. 956 roku w możnej rodzinie Sławnikowiców w Lubicach (Czechy). Był przedostatnim z siedmiu synów Sławnika. W najstarszym rękopisie imię jego brzmi Wojetech. Ojciec chciał, by został rycerzem. Nie było to jednak możliwe, ponieważ miał słabe zdrowie. Kiedy bardzo poważnie chorował, rodzice złożyli ślub, że gdy syn wyzdrowieje, będzie oddany Bogu na służbę. W wieku 16 lat Wojciech został wysłany do Magdeburga i oddany pod opiekę św. Adalberta, tamtejszego biskupa. Kształcił się w szkole katedralnej i niemal przez 10 lat przygotowywał się, aby zostać duchownym. Z wdzięczności dla metropolity przybrał sobie jego imię i jako Adalbert jest znany i czczony w Europie. Po śmierci biskupa, 25-letni Wojciech wrócił do Pragi. Tam też w 981 roku przyjął święcenia kapłańskie.

W roku 983 został konsekrowany na biskupa Pragi. Wszedł do swojej stolicy boso. Miał wtedy zaledwie 27 lat. Od początku bardzo troszczył się o ubogich. Zaopatrywał ich potrzeby i sam ich odwiedzał, słuchał ich skarg, odwiedzał więzienia. Starał się także wykupywać niewolników. Po pięciu latach odczuł, że nie jest w stanie dalej pełnić obowiązków biskupa. Opuścił Pragę i poprosił papieża Jana XV o zwolnienie z dotychczasowych obowiązków. Otrzymał zgodę i razem z bratem Radzimem udał się pieszo do Ziemi Świętej. Następnie za radą św. Nila wstąpił do zakonu benedyktynów w Rzymie. W Wielką Sobotę w roku 990 Wojciech złożył śluby zakonne. Z wielką pokorą i zaangażowaniem wypełniał wszystkie obowiązki zakonne. W zakonie przebywał przez 3 lata. Kiedy zmarł biskup Pragi, Czesi domagali się powrotu św. Wojciecha na stolicę biskupią. Papież nakazał Wojciechowi wracać do Pragi. Wraz z nim wyruszyło kilkunastu mnichów, dla których Wojciech założył klasztor w Brzewnowie pod Pragą. Z zapałem zaczął ponownie wypełniać obowiązki biskupie. Budował nowe kościoły, dbał o ubogich.

Spokój nie trwał jednak długo. Na skutek zatargu z królem Bolesławem II Wojciech musiał ponownie opuścić Pragę. Udał się do Rzymu, gdzie został bardzo życzliwie przyjęty. Powrót do Pragi okazał się niemożliwy. W czasie pobytu w Rzymie Wojciech odkrył w sobie powołanie misyjne. Postanowił udać się do Polski, aby oddać się pracy misyjnej wśród pogan. Było to późną jesienią 996 roku. Bolesław Chrobry bardzo się ucieszył z jego przybycia. Chciał go zatrzymać przy sobie jako pośrednika w misjach dyplomatycznych. Wojciech stanowczo odmówił i wyraził chęć pracy wśród pogan. Urządzono wyprawę misyjną do Prus. Bolesław Chrobry dał Wojciechowi do osłony 30 wojów. Biskupowi towarzyszyli: jego brat, bł. Radzim, i subdiakon Benedykt Bogusza, który znał język pruski i mógł służyć za tłumacza. Działo się to wczesną wiosną 997 roku. Najpierw Wojciech udał się do Gdańska, gdzie głosił Ewangelię tamtejszym Pomorzanom. Aby nie stwarzać pozorów wyprawy wojskowej, oddalił żołnierzy. Niedługo potem dziki tłum otoczył misjonarzy i zaczął im złorzeczyć. Jeden z pogan uderzył biskupa wiosłem w plecy, aż mu brewiarz wypadł z rąk. Kiedy Wojciech zorientował się, że Prusy nie chcą nawrócenia, postanowił zakończyć misję powrotem do Polski. Prusowie poszli za nim. 23 kwietnia 997 roku w piątek o świcie zbrojony tłum Prusów otoczył trzech misjonarzy: św. Wojciecha, bł. Radzima i subdiakona Benedykta Boguszę. Ledwie skończyła się odprawiana przez biskupa Wojciecha Msza Święta, rzucono się na nich i związano ich. Zaczęto bić Wojciecha, ubranego jeszcze w szaty liturgiczne, i zawleczono go na pobliski pagórek. Tam pogański kapłan zadał mu pierwszy śmiertelny cios. Potem 6 włóczni przebiło mu ciało. Odcięto mu głowę i wbito ją na żerdź. Przy zwłokach pozostawiono straż. W chwili zgonu Wojciech miał 41 lat.

Po pewnym czasie wypuszczono na wolność bł. Radzima i kapłana Benedykta ze skierowaną do króla Polski propozycją oddania ciała św. Wojciecha za odpowiednim okupem. Legenda podaje, że król wykupił ciało męczennika za tyle złota, ile ono ważyło. Cesarz Otto III na wiadomość o śmierci męczeńskiej przyjaciela natychmiast zawiadomił o niej papieża z prośbą o kanonizację. Jeszcze przed rokiem 999 papież ogłosił Wojciecha świętym. Wtedy także zapadła decyzja utworzenia w Polsce nowej, niezależnej metropolii w Gnieźnie, której patronem został ogłoszony św. Wojciech. 20 października 999 roku przeniesiono ciało Świętego do gnieźnieńskiej katedry. Wkrótce grób zasłynął licznymi cudami, a tłumy pielgrzymów ciągnęły do Gniezna ze wszystkich stron. W marcu roku 1000 Otto III odbył pielgrzymkę do grobu św. Wojciecha w Gnieźnie. Wtedy – podczas spotkania z Bolesławem Chrobrym – została uroczyście proklamowana metropolia gnieźnieńska z podległymi jej diecezjami w Krakowie, Kołobrzegu i Wrocławiu. Święty Wojciech stał się patronem Kościoła w Polsce. Jego kult szybko ogarnął Węgry, Czechy oraz kolejne kraje Europy.

Spróbujcie teraz na podstawie powyższego tekstu uzupełnić tabelki (przepiszcie je do zeszytu):

Wojciech był wierny Ewangelii. Mimo że doprowadziło go to do męczeńskiej śmierci, jego trud nie był daremny. Także po śmierci za jego przyczyną szerzyła się nauka Chrystusa. Szczególnie w dzisiejszych czasach potrzeba naśladować św. Wojciecha w mężnym zachowywaniu Ewangelii i dawania świadectwa o Chrystusie swoim życiem, pomimo tego, że jest to trudne.

Notatka: Tabelka oraz poniższy tekst.

Święty Wojciech wiernie wypełnił słowa św. Pawła: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem” (2 Tm 4,7). Tak jak on wystąpił w dobrych zawodach swojego życia i ustrzegł wiary, a co więcej – dzielił się nią z innymi. Swoim życiem i męczeństwem głosił Ewangelię poganom. Był wierny aż do śmierci, a jego oddziaływanie rozciągnęło się poza czas ziemskiego życia. Także po śmierci ten święty patron był dla innych wzorem i orędownikiem w posłudze głoszenia Ewangelii.